|
poniedziałek, 15 lutego 2010
Bo ot tak.
Każdorazowo, gdy na blogu pojawia się nowa osoba, mam ochotę napisać specjalnie z tej okazji notkę. Tak jest i tym razem.
niedziela, 14 lutego 2010
Für Elise (bo zacząłem się tego ostatnio uczyć grać).
Trudno mi coś powiedzieć o czasie ostatnim, może z wyjątkiem tego, że znowu trochę się gubię w tym, gdzie się znalazłem. Rok temu moim zmartwieniem była siłownia, teraz moim zmartwieniem jest, co ja właściwie zamierzam zrobić ze swoim życiem, gdy tak naprawdę mogę z nim zrobić totalnie co chcę. I skąd mieć ubezpieczenie zdrowotne. Moja rodzina jest zupełnie inna niż rok temu. Siostra zamieniła się w zatwardziałą pracoholiczkę, a tata idealnie dostosował się do sytuacji, że jego syn jest gejem. Siostrzenica czyta Cosmopolitana i angielskiego Vogue'a, chociaż chyba nie do końca rozumie, co w tych gazetach piszą (tu ze względu na treść, tu na język). Czyta też angielskie blogi modowe. Skutek? Miesiąc temu ledwo odpowiadała mi na pytanie "how are you?". Dziś rozmawia ze mną po angielsku używając pełnych zdań. Może nie są do końca poprawne gramatycznie, ale to >zdania<. Wow. Życie zaskakuje. Jednak.
czwartek, 04 lutego 2010
"Nie przypominam sobie skarpetek w takim kolorze."
Nazwijmy to chrztem bojowym. Robię pranie w Equusowo-Michałowym domostwie od jakiegoś pół roku. Dziś po raz pierwszy się pomyliłem i wszystko z prania wyszło trochę bardziej... czerwone... niż wcześniej. ;)
wtorek, 02 lutego 2010
Klocki Lego.
Pamiętacie, jak się plułem nt. cen programów Microsoftu w Polsce i za granicą? Ewidentnie producent Lego również myśli, że Polska jest bogatsza od reszty świata. Dla przykładu - zestaw "karuzela" z serii dla dorosłych - polska cena: 1200 zł, brytyjska cena: 180 funtów (ok. 820 zł). Fajnie, nie? Jak Wam się podoba?
Jak Wam się podoba "Acapella", pierwszy singiel zapowiadający nową płytę Kelis? Do posłuchania (i od paru dni kupienia) na www.iamkelis.com. A jak Wam się podoba obecny image (bleh, nie lubię tego słowa) Kelis? Zdjęcie z końca stycznia.
Jak dla mnie kobita wymiata. :) Od paru miesięcy poczytuję sobie czasami jej Twittera - jej problemy są taaaaakie słodkie. ;)
sobota, 30 stycznia 2010
Blablabla.
Heh, poczytałem sobie chwilę swojego bloga, którego pisałem po angielsku 6 lat temu (czyli już będąc na studiach, sic!) i jestem w totalnym szoku, jakim beznadziejnym angielskim się posługiwałem - aż wstyd. :D A teraz idę oglądać "Krórolwe Krzyku". ;D
czwartek, 28 stycznia 2010
środa, 27 stycznia 2010
Jak by to powiedzieć...
Za dwa miesiące minie rok, jak nie przechodzi mi kaszel. Dziś znowu wydałem kasę na badania, 120 PLN poszło na próbę wykrycia jakichś wrednych wirusobakterii, które będą musiały się w warunkach laboratoryjnych rozwijać przez 14 dni, zanim mi powiedzą, czy te wirusobakterie w mojej krwi są czy też niet.
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Fejsbuk-srejsbuk.
Serio, serio - FB zaczyna mnie przerażać. Jest wszędobylskie. Wszyscy piszą na FB, wszyscy są na FB, wrzucają fotki, statusy, tagują się - ludzie masowo, w pełni świadomie pozbawiają się prywatności poprzez FB. Jeśli o mnie chodzi - przestałem tam dodawać treści, natomiast zacząłem je powolutku usuwać. Nie do końca potrafię powiedzieć, o co chodzi (może o te różnie niekoniecznie radujące doniesienia o tym, że pan Z., założyciel FB, jest coraz święciej przekonany o tym, że ma prawo dyktować całemu światu kierunek, w jakim mają podążać, nazwijmy to, standardy zachowywania prywatności). Przeraża mnie to, że FB jak chce, może mnie łatwo odciąć, ale nie usunie moich treści. Przeraża mnie, że z dnia na dzień tona opcji przełączyła się z "private" w tryb "public", a stało się to tak nagle, że trudno było to w ogóle zauważyć. Coś jest z FB nie tak i mi się to nie podoba. Ciekawi mnie, co sobie myślą te wszystkie osoby, które zostawiają tam dosłownie tony informacji o sobie - że to tylko znajomi mogą oglądać? Pfff, wolne żarty. No cóż, jak sobie ludzie chcą. Ja się powoli wycofuję z tej gry, bo mam bardzo silne przeczucie, że nic dobrego z niej nie wyjdzie. Już teraz pracodawcy oglądają FB zanim przyjmą kogoś do pracy - i nikt im tego nie zabroni. Ja tam nie mam ochoty, żeby każdy mógł dowiedzieć się o mnie praktycznie wszystkiego.
piątek, 22 stycznia 2010
Uchomrożonka.
To kompletnie chore, ale czasem pojawia się pokusa odmrożenia sobie na złość uszu i zrobienia czegoś totalnie głupiego po to tylko, żeby pokazać, że mogę, jeśli chcę. I tak mogę. I oni o tym wiedzą. Bardzo chcieliby mnie ochronić, a najlepiej, gdybym się uczł zawsze na cudzych błędach, nigdy na własnych (popełnianie błędów jest fe). Ale wiecie co? Ja chcę mieć okazję popełniania własnych błędów. I zorganizuję ją sobie. Tak naprawdę to właśnie tym ciągłym pilnowaniem mnie doprowadziliście (nie Wy, czytelnicy bloga, tylko oni) do tej sytuacji. Przez to, że zawsze miałem robić tylko dobre i udane rzeczy spowodowaliście, że zrodziła się mnie nieodparta ochota, żeby czasem coś artystycznie spieprzyć - żeby tylko mieć poczucie, że to jest moje działanie, moje własne, autorskie, nienaznaczone cudzymi wpływami. Dziś znowu pokazałem wam swoją niezależność. Być może w nieco głupi sposób, być może konsekwencje będą takie sobie, ale ważne, że nie zrobiłem czegoś po raz kolejny według oczekiwań, bynajmniej nie swoich własnych. Na tym etapie życia właśnie tego potrzebuję, żeby zyskać poczucie, że stoję na własnych nogach. |
Archiwum
Zakładki:
Inne
MajFrends
Moje pozostałe rozliczne blogi (jeśli długo nie update'uję tutaj, to mogę update'ować tam)
Gościu, podpisuj komentarze, to Ci Equus łaskawość swą okaże. ;P imejl: equus [maupa] equus [kropa] webd [kropa] pl
|